dziennikarstwo - warsztaty - zbliżenie do zawodu - spotkania - ludzie, którzy dają do myślenia - prawa człowieka - czwartki - warsztaty czwartkowe - stowarzyszenie młodych dziennikarzy polis
Blog > Komentarze do wpisu
4 października w Klubie Czwartkowym przygotowujemy się na Europejski Dzień przeciw Karze Śmierci

"10 X - to mój dzień przeciw karze śmierci" - to temat pierwszego spotkania Klubu Czwartkowego.

Dwugodzinne spotkanie rozpoczniemy o godz. 18.00 w sali konferencyjnej Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (Warszawa, ul. Zgody 11, VI piętro). W programie: film związany tematycznie z karą śmierci poprzedzony mini-wykładem dr Adama Bodnara z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (na zdjęciu)

 

dr Adam Bodnar
niedziela, 30 września 2007, klub.czwartkowy

Polecane wpisy

  • KOMUNIKAT HALINY:

    Dotyczy wtorku, 17 listopada! Gorąco zachęcam do udziału w wieczorze promocyjnym książki - wyboru reportaży dokonanego przez Mariusza Szczygła. Będą autorzy tek

  • O URODZINACH

    O urodzinach przeczytajcie w http://halinabortnowska.blox.pl

  • Karta Praw Podstawowych

    Od dłuższego czasu gorący temat - jeszcze trochę taki pozostanie. My też go poruszymy. Halina Bortnowska po swojej ostatniej akcji 10.X Mój Dzień Przeciw Karze

Komentarze
2007/10/07 15:18:24
Echo spotkania z 4 X.

Zaczęliśmy spotkania klubowe od szczególnej okazji:

10. X., czyli w najbliższą środę z inicjatywy Haliny, Helsińska Fundacja Praw Człowieka chce pokazać, że nie wszyscy w Polsce popierają karę śmierci.

Dlatego na pierwszym spotkaniu klubowym był wykład dr Adama Bodnara, prawnika z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka o genezie, historii i znaczeniu "Europejskiego Dnia przeciw Karze Śmierci". Dr Bodnar mówił też o argumentach zwolenników kary śmierci przeciwstawiając im poglądy prawników, którzy tę karę kwestionują lub całkowicie odrzucają.

Celowo nie streszczam tej ważnej wypowiedzi - to zadanie pozostawione jest uczestnikom spotkania, którzy zainteresowani są warsztatami dziennikarskimi - oczekujemy ich tekstów: zauważyłam, że wielu bardzo skrzętnie notowało. Przypominam zasadę: nie spisujemy wszystkiego po kolei, wybieramy to, co nas zainteresowało, co może się przydać... co warto wziąć za temat osobnego spotkania.

Drugą część wieczoru zajął film wchodzący w skład filmoteki Helsińskiej Fundacji "Egzekucja Wandy Jean". Wybór oczywiście związany z tematem. Film mógł przenieść problem kary śmierci ze strefy abstrakcyjnych rozważań w obręb życia, współodczuwania z drugim człowiekiem.

Ja sama przeżywałam i odmienność kontekstu amerykańskiego, w którym rzecz się dzieje, i ludzkie ciepło wielu bohaterów filmu. Myślę, że ten dokument potrafił też uprzytomnić, jak tajemniczą istotą jest człowiek, jak groźną czynnością - sądzenie.

Oczywiście o tym filmie też możecie napisać, mając do wyboru próbę recenzji lub komentarz bardziej nawiązujący do okoliczności klubowego pokazu.

Czekam na teksty, można je do mnie ewentualnie przesłać, ale najlepiej po prostu tu zamieścić, jako swój komentarz.
-
2007/10/08 00:19:01
A otwarcie klubu wyglądało tak:
klubczwartkowy.blox.pl/2007/10/Klub-otwarto.html
-
2007/10/09 03:27:38
Relacja ze spotkania i komentarz (w częściach) autorstwa Małgorzaty Walendziewskiej:

Kara śmierci – problem mocno aktualny.

Rada Europy i Unia Europejska zaproponowały ustanowienie Europejskiego Dnia przeciw Karze Śmierci. Polska znów wystąpiła z szeregu i powiedziała: Nie tak szybko. Dzień przeciw Karze Śmierci? Ok. Ale jednocześnie dzień przeciw aborcji i eutanazji. W wyniku postawy Polski, 10. października jest Dniem przeciw Karze Śmierci tylko Rady Europy (gdzie do uchwalenia projektu potrzebna jest zwykła większość głosów). Halina Bortnowska, Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Stowarzyszenie Młodych Dziennikarzy „Polis” postanowili przekonywać do poparcia inicjatywy Rady Europy i Unii.

Bertrand Russell twierdził, że głupcy i fanatycy są zawsze pewni siebie, natomiast ludzie mądrzejsi – zawsze pełni wątpliwości. Właśnie w tym dostrzegał cały problem tego świata. Płynie z tego wniosek, że nie należy stawiać pewników, faktów a raczej domysły, przypuszczenia, prawdopodobieństwa i wersje najbardziej możliwe do realizacji czy spełnienia.

Patrząc na wymiar sprawiedliwości, twierdzenie to wydaje się całkiem słusznym. System prawny jest zagmatwany i pełny szczegółów i niuansów, które umożliwiają wzbudzanie wątpliwości, podważanie wyroków, ominięcia itp. Wszak podobno: lepsze nawet najgorsze prawo od bezprawia. Wśród paragrafów i podpunktów największe emocje budzi kara śmierci.

Dziś kara śmierci jest zakazana w całej Unii Europejskiej. Ogólnie zrezygnowało z niej 129 państw (lub ogłoszono na nie moratoria). 69 państw korzysta jeszcze z tej możliwości, jednak w wielu jest to tylko zapis prawny. Te, w których nadal wykonuje się wyroki, w światowej opinii publicznej są postrzegane raczej jako totalitarne. To państwom tego typu przypisuje się podtrzymywanie tej procedury. W Polsce moratorium na wykonywanie kary śmierci ogłoszono w 1995 roku. Wraz z nowym kodeksem karnym z 1997 roku wprowadzono jej zniesienie. Stanowisko naszych władz nastręcza zatem problemy nawet polskiemu społeczeństwu.

Akcja Haliny Bortnowskiej i przyjaciół ma kilka celów: wznowić dyskusję o karze śmierci i przekonywać, że nie powinno jej być, wyrażenie poparcia dla Dnia przeciwko Karze Śmierci oraz przekonywanie innych państw, że wyroki takie nie powinny już zapadać.

Podczas rozmowy z dr Adamem Bodnarem z Helsińskiej Fundacji wyłoniło się wiele argumentów na rzecz takiego działania. Temat z pewnością nie został wyczerpany.

Posługiwanie się tą najwyższą karą wymaga niezwykłej ostrożności, wrażliwości i jednocześnie odpowiedzialności. Na szali stoi ludzkie życie. Popierając istnienie kary śmierci to my wydajemy swego rodzaju wyrok na sędziów i przysięgłych. Do dyspozycji mają jedynie relacje z „drugiej ręki” i interpretacje. Nie są, a przynajmniej nigdy nie powinni być, pewni czy podejmują właściwą decyzję. Ale i skazanie na wieloletnie więzienie znacząco różni się od wysłania kogoś do celi śmierci. Nie mogą przewidzieć własnej kondycji po takim wyroku. Możliwe, że szybko zapomną i zajmą się swoimi sprawami. Równie prawdopodobne jest też, że nie będą mogli spać, sumienie będzie obarczać ich śmiercią, której można uniknąć. Będą zadawać również pytania dlaczego system sądowniczy zezwolił czy wręcz zmusił ich do używania takich wyroków.

ciąg dalszy w kolejnym komentarzu:
-
2007/10/09 03:43:24
(Kara śmierci – problem mocno aktualny - kontynuacja)

Istnienie „Kliniki NIEWINNOŚĆ” i jej podobnych instytucji, wskazuje na problem pomyłek sądowych. Potwierdza to również to, że sądy nie są nieomylne i wiele przypadków potrzebuje ponownego rozpatrzenia a wielu ludzi potrzebuje wsparcia i pomocy. Musimy wykazać zrozumienie dla ofiar takich sytuacji, ale i dla sądów, w których pracują zwykli ludzie.

Według statystyk i badań istnienie kary śmierci nie wpływa na spadek popełniania przestępstw. Liczy się raczej skuteczność wykrywalności i ogólnie sprawny aparat sądownictwa niż groźba utraty życia. Ktoś, kto ryzykuje popełniając jakiś czyn, ma nadzieję raczej na to, że niesprawna policja go nie złapie a w razie schwytania nie postawią mu żadnych zarzutów. Dodatkowo, przestępstwa są uzależnione raczej od sytuacji ekonomicznej i uwarunkowań społecznych.

Ktoś może zakrzyknąć, że utrzymywanie więźniów jest kosztowne. Owszem. Ale jest to wliczone w koszta utrzymywania państwa demokratycznego. A procedury związane z wykonaniem wyroku śmierci są również niezwykle kosztowne. Czasy, gdy do tego celu był potrzebny drewniany podest i sznur już dawno minęły.

Jednak kiedy te czasy jeszcze panowały, szubienic nie chowano przed ludźmi. Egzekucje odbywały się ku przestrodze przed publicznością. Miały napominać ludzi przed popełnianiem przestępstw. Ale miały jeszcze jeden ważny wymiar. Wzbudzały emocje. Po człowieku nie pozostawała jakaś sucha notatka, że był i że wykonano wyrok na jakimś Panu X. Przewracamy stronę a tam informacja o zamknięciu marketu. W dzisiejszym świecie zbyt często nad niektórymi sprawami przechodzi się do porządku dziennego. Zbyt często odwracamy głowę, machamy ręką. Życie ludzkie nie może być takim elementem, na który nie zwracamy uwagi, któremu nie przypisujemy żadnej wartości.

Oczywiście zmienia się to w momencie, gdy wyrok zapada na kimś, kto nie jest Panem X tylko osobą o konkretnym imieniu, o znanych rysach twarzy, kolorze oczu. Tylko w takich wypadkach jesteśmy w stanie powiedzieć zdecydowane NIE. Kiedy chodzi o kogoś nam znanego. Jest to zrozumiałe, nie żywimy specjalnych uczuć do każdego człowieka i nikt tego nie oczekuje od nas. Ale nawet nieznany nam człowiek na ławie oskarżonych ma rodzinę, która jest z nim w bliskich stosunkach. Należy pamiętać i przemyśleć, jakie stanowisko zajęlibyśmy na innych miejscach – na ławie oskarżonych, na miejscu rodziców, rodzeństwa.

Można tu jeszcze mnożyć argumenty przemawiające za zniesieniem kary śmierci. Ale chciałabym zakończyć w tym miejscu takim pytaniem, na które każdy z nas niech odpowie sobie sam: czy JA byłbym/byłabym w stanie patrząc człowiekowi w oczy, powiedzieć mu, że skazuję go na śmierć, wykonać na nim wyrok (nieważne w jakiej formie), ogłosić, że dany osobnik nie żyje, oddać jego ciało rodzinie, iść do domu na kolację?

Ja odpowiem nie, nie byłabym w stanie.

Małgorzata Walendziewska
-
2007/10/14 18:59:06
Spotkanie Klubu Czwartkowego, tematem kara śmierci. Dr Adama Bodnara z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówił o drodze prawnej, którą pokonywały kolejne kraje by ostatecznie zamknąć ten rozdział w swym prawodawstwie.

Wśród wielu poruszanych kwestii mnie najbardziej poruszyły te z kręgu polityki. Padało wiele nazw dokumentów, dat, argumentów wysuwanych „za” tym drastycznym sposobem karania. Przeciwstawiano mu szereg różnorodnych kontrargumentów.

Potem była projekcja filmu, który dotykał tematyki kary śmierci i dawał wiele do myślenia.

Każdy człowiek choć raz w życiu zastanawiał się nad problematyką winy i adekwatnej do niej kary. Są różne przewinienia i przypisane do nich różne sosoby karania, mniejsze i większe. Jest też na świecie wciąż ta największa, kara śmierci. Pozostaje jednak pytanie, które i ja sobie zadaję, czy ludziom wolno karać śmiercią innych ludzi?
Kwestia kary śmierci to ważkie zagadnienie. Dotyka ono każdego człowieka w jego najgłębszych postawach. Nie sposób mówić o nim bez odniesienia do moralności i religii.
Wiadomo ponadto, że jest ona ostateczną bronią w ręku tych, którzy przypisują sobie prawo do decydowania o życiu innych ludzi. Szczególnie w tych blisko 70 krajach, gdzie wciąż jest ona orzekana i wykonywana.

Niemniej jednak dyskusja może być z powodzeniem prowadzona na innych, nie tak ciężkich gatunkowo poziomach. Wystarczy odwołać się do znajomości postępowania człowieka, czyli do wiedzy z psychologii społecznej.

Polakom szczególnie bliskie jest istnienie tego dyskursu na własnym gruncie. Ważne jest to jak Polska zmieniała swoje podejście do kary śmierci sukcesywnie. Najpierw przestano ją wykonywać, potem wprowadzono moratorium aż wreszcie wykreślono ten sposób karania najcięższych przestępstw z kodeksu karnego.

Argumenty zwolenników kary śmierci przyodzianych w szaty polityków są tym ostrzejsze im bardziej władza stara się przypodobać opinii publicznej.
Niewątpliwie temat tak antagonizujący ludzi jest tym, co jeszcze bardziej podgrzewa atmosferę kampanii wyborczej.

Kara śmierci jest tematem wykorzystywanym w debatach politycznych, gdy atmosfera zaczyna sięgać zenitu. Tak też się dzieje w Polsce, gdzie powracający temat wprowadzenia kary śmierci jest języczkiem u wagi. Przykładem są tutaj niezwykle ostre wypowiedzi ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry, który postulował przywrócenie kary śmierci za najcięższe przestępstwa.
Jest to element kreacji obrazu silnej władzy, która nie zawaha się przed wprowadzeniem, przed teoretyzowaniem o tym, kary ostatecznej, byle tylko ukazać swą siłę w oczach społeczeństwa. Jest to populizm czystej wody.

Wydawało się, że odwoływanie się do retoryki przywrócenia kary ekstremalnej i wywierającej skutek psychologiczny w całym społeczeństwie mamy już za sobą. Tym bardziej, że Polska jako członek międzynarodowych organizacji wiele razy wyrzekała się kary śmierci. Niemniej jednak dyskusja na dniach znowu odżyła. Szczególnie widoczne było to niedawno, gdy na forum Unii Europejskiej trwała debata nad wprowadzeniem wspólnego święta upamiętniającego sprzeciw wobec kary śmierci. Polskie weto zniweczyło te plany.

Wydaje się, że jedyne co można zalecić osobom propagującym tego typu rozwiązania to zalecić chłodny ogląd sytuacji od strony prawnej. A z tym problemu raczej być nie powinno skoro minister sprawiedliwości jest prawnikiem. Naprawdę nie trzeba mocniejszych argumentów od tych prawnych.

Zamiast wywoływać konsternację na europejskich salonach lepiej edukować społeczeństwo w ramach prewencji przestępczości. I nauczać o karze śmierci jako przykładzie wyłącznie z lamus polskiego prawa karnego.


Elżbieta Stryjek