dziennikarstwo - warsztaty - zbliżenie do zawodu - spotkania - ludzie, którzy dają do myślenia - prawa człowieka - czwartki - warsztaty czwartkowe - stowarzyszenie młodych dziennikarzy polis
Blog > Komentarze do wpisu
Emir Suljagić - Pocztówki z grobu (fragment)

Przeżyłem. Równie dobrze mógłbym się nazywać Muhamed,
Ibrahim lub Isak, to bez znaczenia, przeżyłem, wielu nie przeżyło. Przeżyłem tak, jak oni umarli. Pomiędzy ich śmiercią a moim przetrwaniem nie ma różnicy, bo wciąż żyję w świecie trwale i nieodwracalnie naznaczonym ich śmiercią. Przychodzę ze Srebrenicy. Tak naprawdę przychodzę
z innego miejsca, ale postanowiłem, że będę ze Srebrenicy. Tylko stamtąd mam odwagę być i tylko tam odważyłem się udać wtedy, gdy nie potrafiłem gdzie indziej. Dlatego jestem przekonany, że miejsce urodzenia jest nieistotne w porównaniu z miejscem śmierci. Pierwsze
nic o nas nie mówi, to tylko suche dane geograficzne; drugie mówi wszystko o naszych poglądach, przekonaniach, wyborach, którym pozostaliśmy wierni do końca,
póki nie dosięgła nas śmierć. A jeśli się mylę, jeśli człowiek nie może sobie wybrać miejsca śmierci, tak jak nie może wybrać miejsca urodzenia? Przecież oni umarli tam, gdzie się urodzili, gdzie próbowali znaleźć i znaleźli schronienie na lata wojny, gdzie we wspólnej agonii przeżywali dzień po dniu. Wybrali Srebrenicę, żeby przeżyć, przez co ich śmierć jeszcze bardziej przeraża.

W połowie maja 1992 roku dziesiątki tysięcy ludzi napłynęły do Srebrenicy, uciekając przed serbskim atakiem; artyleria Jugosłowiańskiej Armii Ludowej (jNA) pustoszyła wsie i miasta, a unoszący się w powietrzu złowrogi, ciemny dym zapowiadał to, co dopiero miało nadejść;
ochotnicze jednostki z Serbii zostawiały za sobą krwawe ślady, puszczając przodem ocalałych, a ich opowieści mroziły krew w żyłach. W drugim tygodniu maja Serbowie wyszli ze Srebrenicy, którą zdążyli splądrować, a położone na dnie bardzo wąskiej i stromej kotliny miasto
stało się celem wędrówki dziesiątków tysięcy zdesperowanych ludzi. Wśród nich byli moi przyjaciele, znajomi, rodzina i ja. To w tym mieście doświadczyłem wielu rzeczy po raz pierwszy w życiu. W ciągu trzech lat, aż do upadku enklawy stworzonej latem 1992 roku, poznałem bardzo dużo ludzi. Wielu z nich wypełniło pustkę po moich krewnych, zabitych w 1992, i po serbskich przyjaciołach, którzy okrutnie mnie zdradzili. A jednak wspólne nam wszystkim było poczucie kosmicznego osamotnienia, towarzyszące człowiekowi skazanemu na śmierć. Patrzyliśmy na siebie porażeni świadomością, że nazajutrz możemy się już nie spotkać i że to niczego by nie zmieniło. Wśród setek, może tysięcy ludzi, których poznałem, był Šacir Begić, starzec, którego siła ducha nieustannie mnie zdumiewała. Zgodnie z niepisaną umową prawie wszyscy w naszym sąsiedztwie zbierali się przy wejściu na jego podwórze i rozmawiali o tym, co dzisiaj usłyszeli w radiu, zobaczyli w mieście, o wieściach z frontu...
W momentach wspólnej rozpaczy, kiedy byliśmy przekonani, że to już koniec - a w ciągu trzech lat wojny nie brakowało takich chwil - Šacir niskim, zniszczonym przez papierosy głosem kwitował każdą rozmowę, mówiąc, że "wszystko będzie lepiej, niż myślimy". Była to jednak od początku tylko kwestia czasu, i kiedy w lipcu 1995 roku siły serbskie w końcu doprowadziły do zagłady miasta, on też zginął.
Poszczególne śmierci, a dokładniej te chwile, gdy nagle przestaje się istnieć, niczym się nie różnią - komora gazowa, masowa egzekucja czy zdradziecki błysk stalowego ostrza w ciemności, jęk bólu lub charkot i bezwzględny cios noża. Dziesięć tysięcy ludzi, dziesięć tysięcy trumien, dziesięć tysięcy grobów, heej, dziesięć tysięcy! O tym mordzie dzisiaj wiadomo już wszystko, a przynajmniej każdy z nas doskonale udaje, że chce wszystko wiedzieć;
na łamach gazet dopuszczamy się gwałtu na ich śmierci, nigdy nie pytając o ich życie. Nic nie wiemy o tych ludziach, ani bardziej, ani mniej wspaniałych od innych, ani lepszych, ani gorszych. Wspaniałych, bo byli ludźmi. Bo wierzę, że pozostali nimi do końca.

Emir Suljagić

Pocztówki z grobu

Wydawnictwo: Czarne
ISBN: 978-83-89755-90-2

piątek, 04 lipca 2008, jan_dabkowski

Polecane wpisy