dziennikarstwo - warsztaty - zbliżenie do zawodu - spotkania - ludzie, którzy dają do myślenia - prawa człowieka - czwartki - warsztaty czwartkowe - stowarzyszenie młodych dziennikarzy polis
Blog > Komentarze do wpisu
18 lutego - Debata Tischnerowska w Starym BUWie

Skończyliśmy konsultacje, ale wielu tekstów nie było, więc wypuszczamy zadanie dla reporterów (poniżej) i spotkamy się na zapewne interesującym spotkaniu:

XVIII DEBATA TISCHNEROWSKA przed Europejskim Kongresem Kultury

Instytut Nauk o Człowieku z Wiednia i Uniwersytet Warszawski
zapraszają na debatę pt.
OBAMA I NOWY ŁAD NA ŚWIECIE

w czwartek, 18.02.2010 r. o godz. 18:00
w sali im. A. Mickiewicza Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego

Gośćmi będą:

James Hoge (redaktor naczelny Foreign Affairs)
wprowadzenie

Włodzimierz Cimoszewicz (senator RP)
Radosław Sikorski (minister spraw zagranicznych RP)
Aleksander Smolar (prezes Fundacji Batorego)

Prowadzą: Marcin Król i Krzysztof Michalski

Więcej informacji.

---------------------------------------------------------

W poniedziałek (22.2) widzimy się na spotkaniu opisanym w poście poniżej.

---------------------------------------------------------

Zadaniem dla reporera jest:

- wybór i opisanie najciekawszego dla siebie elementu/zagadnienia/obrazu/prelegenta czy najciekawszej myśli spotkania (czwartkowego lub poniedziałkowego, a najlepiej obu!).

Obowiązuje dowolność gatunkowa (informacja/wywiad/migawka reportażowa). Nie piszemy sprawozdania czy streszczenia całego spotkania!

Kolejne spotkania warsztatów czwartkowych:

25 lutego - czytanie i omawianie tekstów z debaty.

poniedziałek, 15 lutego 2010, jan_dabkowski

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Andrzej Pukos, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/02/19 14:44:03
Debata Tischnerowska Obama i nowy ład na świecie

Tegoroczna debata tischnerowska dotyczyła wizji Stanów Zjednoczonych po objęciu urzędu przez Baracka Obamę. Jaki świat będzie i czy rzeczywiście ma to jakieś znaczenie.
Prelegenci mówili o polityce w nie politycznym czasie ok. 12min. Samo zmieszczenie się w tym przedziale stanowiło dla nich problem, co chwila prosili o przedłużenie wypowiedzi o parę minut.
Publiczność nie była zachwycona. Kto mógł, opuścił aulę przed oficjalnym końcem.
Głównym wrażeniem było zawiedzenie się i wielki niedosyt. Jeden entuzjastycznie nastawiony starszy pan uznał to za potrzebne i istotne, ale w kontekście samych debat, nie minionej. Jego rozmówczyni z nietęgą miną spojrzała na zegarek i stwierdziła, że poświęciła na to półtorej godziny , a nie padło żadne konstruktywne rozwiązanie, żadnego problemu Zawiedziona była nieobecnością ministra Sikorskiego, który mógłby coś ciekawego powiedzieć. Podobała jej się natomiast inna debata na której wypowiadał się Michał Boni. Łukasz, sprzedawca, z wykształcenia pedagog, interesujący się stosunkami międzynarodowymi (na tyle, że wcześniej wyszedł z pracy), określił debatę jak mętną i nic nie wnoszącą, wyglądającą jak przegląd wydarzeń politycznych, Agnieszka jego dziewczyna, po stosunkach międzynarodowych, wręcz wybiegła z budynku, rzucając tylko, że niczego nowego się nie dowiedziała.

Komentarz
Osobiście przychodząc na debatę miałem ochotę dowiedzieć się czegoś nowego. Przecież nie zawsze można spotkać tylu ekspertów na raz.
Pierwszy prelegent, Amerykanin James Hoge, rozłożył wszystkich. Na ławki. Jeśli była taka możliwość widownia rozpościerała ręce na pulpicie i opierała głowy. Jadąc kontaktowałem się ze znajomą, która relacjonowała mi tłok przed salą (ucieszyłem się duże zainteresowanie!). Srodze się jednak zawiodłem nawet na dole sali były wolne miejsca, a na balkonie zmieściło by się jeszcze drugie tyle osób. Powitał mnie natomiast amerykański bełkot (odmiana języka angielskiego) wyżej wymienionego redaktora i okrutnie podgrzewająca atmosferę klimatyzacja. Kolejni, polscy już eksperci również nie byli zachwycający. Może jeżeli senator Cimoszewicz wysławiał się w miarę zrozumiale, to już Aleksander Smolar powrócił do bełkotu (tym razem polskiego). Nie jestem wielbicielem teorii spiskowych, ale wydaje mi się, że to co Ci ludzi mówili, właściwie to co zrozumiałem z ich wypowiedzi, to zwykłe lanie wody. Rozmowa o tym, co można zobaczyć oglądając telewizję. Czy taki jest sens oficjalnej debaty? Bo jeżeli tak to i wszystkie debaty tak wyglądają, to ile pieniędzy zostaje wydanych na takie pustosłowie, czcze pogaduszki paru znajomych?
Włodzimierz Cimoszewicz w anegdocie podkreślał wyjątkowość ks. Tischnera. Ta debata na pewno wyjątkowa nie była.

Andrzej Pukos
-
2010/02/26 14:12:26
Czy ktoś mógłby napisać co było na wczorajszych warsztatach i co jest na następne do przygotowania? Czy jeżeli było się chorym mozna jeszcze przynieść swoją pracę z debaty? Z góry dziękuję za odpowiedź. :)
-
2010/03/02 14:05:32
Koniecznie przyslij lub przynieś swoj tekst. Temat kolejnego spotkania już jest na blogu.