dziennikarstwo - warsztaty - zbliżenie do zawodu - spotkania - ludzie, którzy dają do myślenia - prawa człowieka - czwartki - warsztaty czwartkowe - stowarzyszenie młodych dziennikarzy polis
czwartek, 31 lipca 2008
IGF.blox.pl!

Redakcja do września zawiesza spotkania. Ale nie zawiesza działania!

Cały czas przygotowujemy zapowiedzi imprez festiwalowych. Już opublikowane teksty znajdziecie na tymczasowym blogu IGFowym 

IGF.blox.pl  

czytajcie, komentujcie i piszcie swoje teksty!

Zachęcamy też do opisywania bieżących imprez popularyzujących naukę. Można się tym wprawiać przed FN, a teksty będziemy omawiać i publikować!

Klub Czwartkowy i spotkania IGFowe wracają już we wrześniu!

niedziela, 20 lipca 2008
24 lipca - zebranie IGF

Spotkanie przygotowujące Internetową Gazetę Festiwalu Nauki 2008.

Kończymy redagowanie autotekstów i zaczynamy pisać zapowiedzi do tegorocznych imprez. Przyłącz się :-)

Postaramy się też pisać coś z bieżących imprez popularyzujących naukę. Przykładowe imprezy do opisywania już teraz znajdziecie tu. Możemy się tym wprawiać przed FN, a teksty będziemy publikować!

Już niedługo uruchomimy IGFową stronę w wydaniu 2008. Tymczasem tu można przeczytać wywiad Pawła Kwietnia z prof. Gellerem o tegorocznym festiwalu (skomentuj!).

W najbliższy czwartek spotykamy się o 18.

Przyjdź!

Róbmy swoje przeciw agresji - wywiad z prof. Gellerem o Festiwalu Nauki 2008

Z prof. Maciejem Gellerem, dyrektorem Festiwalu Nauki rozmawia Paweł Kwiecień:


Paweł Kwiecień: Czy jest jakaś cecha, która odróżnia tegoroczny Festiwal od poprzednich?

Profesor Maciej Geller: Sądzę, że tak.

Po pierwsze, przyjęliśmy temat wiodący Festiwalu. W tym roku skupimy się wokół hasła „Ziemia – planeta ludzi”, w nawiązaniu do ONZ-owskiego roku Ziemi.

Należy rozumieć ten temat szerzej. Ziemia to nie tylko przyroda, ale też humanizm. Takie sprawy jak relacje międzyludzkie, a zwłaszcza narastająca agresja będą w czasie Festiwalu omawiane na debatach i warsztatach tak samo, jak fizyczna budowa planety.

Nowością tegorocznego Festiwalu jest również to, że poza tzw. lekcjami festiwalowymi dla szkół podstawowych i gimnazjów organizujemy tzw. kluby młodzieżowe Te spotkania powstały z myślą o młodzieży licealnej, będą jednak otwarte dla wszystkich.

Po raz pierwszy także zauważamy większe zainteresowanie sponsorowaniem Festiwalu przez firmy komercyjne, co nas bardzo cieszy. Bo naszym marzeniem jest przecież wspólne budowanie lepszej, myślącej Polski.

Jakie są główne punkty programu?

Jedna z najważniejszych debat będzie poświęcona ziemi widzianej z perspektywy nauk ścisłych: o tym co pod nami, co nad nami. Woda, powietrze, klimat, zasoby, demografia. Przedmiotem naszego zainteresowania będzie też człowiek: jak się pojawił? Jak się rozwinął? Skąd bierze się w nim agresja?

To ostatnie pytanie wydaje mi się niezwykle ważne. Wydaje mi się, że poziom agresji na świecie stale wzrasta, mimo, że razem z kolejnymi zdobyczami cywilizacji powinien maleć.

Dlaczego więc popularyzowanie nauki jest tak ważne, skoro – jak Pan mówi – agresji jest coraz więcej? Wygrywa siła, nie argument.

Właśnie dlatego to jest ważne. Nauka pomaga nam zrozumieć świat – i w skali mikro i w skali makro. A im więcej zrozumienia, tym mniej agresji.

Wynika z tego, że od naukowca dużo mógłby nauczyć się polityk.

Prawda. Naukowiec lubi słyszeć krytykę, polityk jej nienawidzi. Konstruktywnie krytykując można ujrzeć prawdę. Poza tym nauka ma swój reżim postępowania i swoje metody dochodzenia do rozwiązań, odpowiada na pytania właśnie przez ścieranie się poglądów.

Naukowiec potrafi słuchać i wyciągać wnioski. Polityk natomiast jest nastawiony na przebicie się ze swoją opinią, nie na wymianę poglądów, a czasami jego głównym zajęciem jest niszczenie przeciwników politycznych.

A religia? Przeszkadza nauce?

Nie, wręcz przeciwnie. Nauka i religia się uzupełniają. Są ważne pytania, na które nauka nie umie odpowiedzieć: o sens życia, o zasady moralne. A myślący człowiek szuka odpowiedzi. Pomóc mu może religia.

Festiwal zawsze zajmował się też naukami humanistycznymi. Jakie tematy tu są dla Pana najważniejsze?

Wspominałem już o poziomie agresji w świecie. On ciągle rośnie. Tym trzeba się zająć: odbędzie się debata o antropologii zabobonu. Będziemy mówić o agresji, o szukaniu mitycznych przeciwników.

Czy w związku z poruszaniem takich tematów, nie boi się Pan gromów, jakie uderzą w Festiwal? Myślę tu o odzewie ze strony niektórych prawicowych mediów.

Nie. To nawet dobrze, że dochodzą do nas takie głosy, może powiedzą nam, co powinniśmy robić. Poza tym, ja nie dzielę ludzi na lewicowych i prawicowych – raczej na tych, którzy patrzą przyjaźnie na innych i na osoby o nastawieniu przeciwnym. Z mojej strony mogę powiedzieć tyle: pokazujmy to, co dobre, nie to, co złe. Wiem, że dla mediów lepszym newsem jest antysemicki wybryk, niż pozytywne działanie. Jeśli jednak chcemy coś ulepszyć, mówmy o tym co dobre – bo dobra wokół nas jest dużo.

17:45, jan_dabkowski
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 lipca 2008
17 lipca - spotkanie redakcji IGF

Kolejne spotkanie przygotowujące Internetową Gazetę Festiwalu Nauki 2008.

Zaczynamy budować naszą Gazetę - zbieramy autoteksty i najlepsze teksty z poprzednich lat. Już mamy też wstępny program tegorocznego Festiwalu Nauki, więc zaczniemy rozdzielać najciekawsze imprezy do polecenia (tekstowego) jeszcze przed festiwalem.

Jak zwykle spotykamy się o 18.

Przyłącz się!

piątek, 04 lipca 2008
Emir Suljagić - Pocztówki z grobu (fragment)

Przeżyłem. Równie dobrze mógłbym się nazywać Muhamed,
Ibrahim lub Isak, to bez znaczenia, przeżyłem, wielu nie przeżyło. Przeżyłem tak, jak oni umarli. Pomiędzy ich śmiercią a moim przetrwaniem nie ma różnicy, bo wciąż żyję w świecie trwale i nieodwracalnie naznaczonym ich śmiercią. Przychodzę ze Srebrenicy. Tak naprawdę przychodzę
z innego miejsca, ale postanowiłem, że będę ze Srebrenicy. Tylko stamtąd mam odwagę być i tylko tam odważyłem się udać wtedy, gdy nie potrafiłem gdzie indziej. Dlatego jestem przekonany, że miejsce urodzenia jest nieistotne w porównaniu z miejscem śmierci. Pierwsze
nic o nas nie mówi, to tylko suche dane geograficzne; drugie mówi wszystko o naszych poglądach, przekonaniach, wyborach, którym pozostaliśmy wierni do końca,
póki nie dosięgła nas śmierć. A jeśli się mylę, jeśli człowiek nie może sobie wybrać miejsca śmierci, tak jak nie może wybrać miejsca urodzenia? Przecież oni umarli tam, gdzie się urodzili, gdzie próbowali znaleźć i znaleźli schronienie na lata wojny, gdzie we wspólnej agonii przeżywali dzień po dniu. Wybrali Srebrenicę, żeby przeżyć, przez co ich śmierć jeszcze bardziej przeraża.

W połowie maja 1992 roku dziesiątki tysięcy ludzi napłynęły do Srebrenicy, uciekając przed serbskim atakiem; artyleria Jugosłowiańskiej Armii Ludowej (jNA) pustoszyła wsie i miasta, a unoszący się w powietrzu złowrogi, ciemny dym zapowiadał to, co dopiero miało nadejść;
ochotnicze jednostki z Serbii zostawiały za sobą krwawe ślady, puszczając przodem ocalałych, a ich opowieści mroziły krew w żyłach. W drugim tygodniu maja Serbowie wyszli ze Srebrenicy, którą zdążyli splądrować, a położone na dnie bardzo wąskiej i stromej kotliny miasto
stało się celem wędrówki dziesiątków tysięcy zdesperowanych ludzi. Wśród nich byli moi przyjaciele, znajomi, rodzina i ja. To w tym mieście doświadczyłem wielu rzeczy po raz pierwszy w życiu. W ciągu trzech lat, aż do upadku enklawy stworzonej latem 1992 roku, poznałem bardzo dużo ludzi. Wielu z nich wypełniło pustkę po moich krewnych, zabitych w 1992, i po serbskich przyjaciołach, którzy okrutnie mnie zdradzili. A jednak wspólne nam wszystkim było poczucie kosmicznego osamotnienia, towarzyszące człowiekowi skazanemu na śmierć. Patrzyliśmy na siebie porażeni świadomością, że nazajutrz możemy się już nie spotkać i że to niczego by nie zmieniło. Wśród setek, może tysięcy ludzi, których poznałem, był Šacir Begić, starzec, którego siła ducha nieustannie mnie zdumiewała. Zgodnie z niepisaną umową prawie wszyscy w naszym sąsiedztwie zbierali się przy wejściu na jego podwórze i rozmawiali o tym, co dzisiaj usłyszeli w radiu, zobaczyli w mieście, o wieściach z frontu...
W momentach wspólnej rozpaczy, kiedy byliśmy przekonani, że to już koniec - a w ciągu trzech lat wojny nie brakowało takich chwil - Šacir niskim, zniszczonym przez papierosy głosem kwitował każdą rozmowę, mówiąc, że "wszystko będzie lepiej, niż myślimy". Była to jednak od początku tylko kwestia czasu, i kiedy w lipcu 1995 roku siły serbskie w końcu doprowadziły do zagłady miasta, on też zginął.
Poszczególne śmierci, a dokładniej te chwile, gdy nagle przestaje się istnieć, niczym się nie różnią - komora gazowa, masowa egzekucja czy zdradziecki błysk stalowego ostrza w ciemności, jęk bólu lub charkot i bezwzględny cios noża. Dziesięć tysięcy ludzi, dziesięć tysięcy trumien, dziesięć tysięcy grobów, heej, dziesięć tysięcy! O tym mordzie dzisiaj wiadomo już wszystko, a przynajmniej każdy z nas doskonale udaje, że chce wszystko wiedzieć;
na łamach gazet dopuszczamy się gwałtu na ich śmierci, nigdy nie pytając o ich życie. Nic nie wiemy o tych ludziach, ani bardziej, ani mniej wspaniałych od innych, ani lepszych, ani gorszych. Wspaniałych, bo byli ludźmi. Bo wierzę, że pozostali nimi do końca.

Emir Suljagić

Pocztówki z grobu

Wydawnictwo: Czarne
ISBN: 978-83-89755-90-2

13:58, jan_dabkowski , W wirydarzu
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2